Zeszłoroczne Otwarte Mistrzostwa Polski w Escape Room PolandEscape zakończyły się bardzo emocjonującym finałem - trzy drużyny, które wcześniej przeszły przez etap eliminacji internetowych, następnie zakwalifikowały się do kolejnego etapu podczas zawodów lokalnych w Poznaniu oraz okazały się być najlepsze również w pokojach półfinałowych, zmierzyły się ze sobą w prawdziwym escape roomie. W tym roku pokojem finałowym była “Stara Szafa” od Świata Zagadek i to ona miała za zadanie wyłonić tych najlepszych, którzy nie tylko wygrają wycieczkę do Pragi, ale i również otrzymają tytuł Mistrzów Polski na kolejny rok.

Choć “Stara Szafa” otworzyła swoje drzwi przed finalistami siódmego grudnia, nie była wcześniej testowana przez żadną grupę (poza nami!) ani tym bardziej nie została komercyjnie otwarta dla klientów - dzięki temu jako organizatorzy mieliśmy pewność, że nikt nie zna zagadek, którym w pierwszej kolejności mieli stawić czoła przyszli mistrzowie. Dziś pokój jest już otwarty dla graczy i można nie tylko zmierzyć się z baśniowymi łamigłówkami, ale i również z czasem mistrzów. Powiemy o tym więcej za chwilę: najpierw chcielibyśmy przedstawić Wam kulisy całego zamieszania w rozmowie z Pauliną Grabowską, właścicielką Świata Zagadek.

Jak to jest być częścią PolandEscape od tej drugiej strony? Łatwiej jest być graczem czy organizatorem?

To pytanie jest najprostsze bo… nigdy nie udało nam się przejść eliminacji internetowych. :D A więc stanowczo łatwiej idzie nam organizacja, skoro jako gracze odpadamy w przedbiegach. Lubimy chodzić po pokojach, mamy ich sporo na koncie, jednak jest to dla nas forma rozrywki i rzadko jesteśmy tacy szybcy, żeby komuś mógł nasz wynik zaimponować. Jak jakiś rekordzik się trafi to na bardzo krótko. A tak poważnie - każda rola ma zupełnie inne wyzwania i obydwie są ciekawe i warte doświadczenia na własnej skórze. Można uznać, że na bycie graczem w finale nasze szanse są marne, także chociaż tak mogliśmy doświadczyć mistrzostw. ;)

Jak to się stało, że zgodziłaś się przygotować pokój pod mistrzostwa?

To był jeden telefon. Zadzwonił do mnie Bartek, że poszukują pokoju w Warszawie, który wkrótce się otworzy, żeby móc zorganizować w nim finał. To był czas, kiedy po dłuższej przerwie powróciliśmy do prac tworzenia pokoju, warunki na rynku robiły się coraz bardziej sprzyjające i całym składem działaliśmy ile sił. Byliśmy pewni, że skończymy pokój długo przed finałem - słyszeliście to pewnie nie raz :D. Stanęliśmy w Starej Szafie w pełni zmotywowani, a z tyłu mojej głowy pojawiało się “Jak my to zrobimy?”. Ale jak nie my to kto? ;) Bodajże następnego dnia oddzwoniłam z informacją, że w to wchodzimy, w końcu lubimy wyzwania, a to test naszych możliwości oraz finał będzie okazją do testowania pokoju.

Czy budowanie pokoju pod mistrzostwa różni się czymś od budowania “zwykłego” pokoju? W organizacji czasu, planowaniu zagadek, w presji terminów?

Sama budowa nie, w jednym i drugim przypadku dokładamy wszelkich starań, aby zadowolić graczy, presja terminów daje się we znaki, jednak w pozytywnym sensie. Jest to pełna mobilizacja, z każdym dniem jest więcej zrobione, ale pojawia się też więcej ‘niespodzianek”. Pokoje tworzymy sami, jest nas troje i wiadomo, że pojawiają się takie momenty, które ciężko przeskoczyć - sami mamy czasem zagadki podczas ich tworzenia, ale czy to mistrzostwa czy “zwykły” pokój - to wygląda to tak samo, z tym że przy finale nie można odłożyć sobie tego na później.

Czy spotkałaś jakieś przeszkody bądź obawy/chwile zwątpienia podczas przygotowywania pokoju do PolandEscape? Tylko szczerze!

Jasne, że tak. Obawy występowały na każdym etapie od podjęcia decyzji do samego finału! Czy damy radę? Jak to zrobić? Czy to zrozumiałe? Czy zdążymy? Przed mistrzostwami nikt nie testował pokoju, mogliśmy liczyć tylko (i aż!) na opinie organizatora.

Jak wspominasz sam finał?

Byliśmy gotowi, ale zestresowani. Czekaliśmy na telefon, kiedy grupy finałowe wyruszą do nas z poprzedniej lokalizacji. Małe zamieszanie, gdzie stopery, czy wszystko domknięte, kto pierwszy? I jazda! Grupy pędziły jak burze, w związku z tym nie było to długie wydarzenie. Nie spodziewaliśmy się takiego tempa, sami poświęcamy trochę czasu na rozejrzenie się po pokoju. Nie wierzę, że grupy pamiętają detale z pokoju, to był istny bieg! Czas krótki, a emocji wiele, taka odpowiedzialność to duży stres. Oczywiście to nie same negatywy. Poznaliśmy fajną ekipę, nie wszystkich z ekipy Lockme mieliśmy okazję poznać wcześniej, przesympatyczny operator, super gracze - w końcu i oni byli dla nas wielką niespodzianką. Szereg historii, wymiana doświadczeń i uśmiechy, nie ma nic cenniejszego niż satysfakcja graczy i ich miłe słowo, to na pewno nas podbudowało!

Czy jest jakaś ciekawostka związana z tym pokojem?

Wszystkie elementy czy scenografia w pokoju są wykonane ręcznie przez jedną osobę. W związku z tematyką pokój miał być łatwy, jednak potrafi stanowić wyzwanie dla doświadczonych grup.

Czy zdecydowałabyś się drugi raz na zorganizowanie finału PolandEscape u siebie?

Tak, to jedno z ciekawszych doświadczeń i eventów, w których braliśmy udział. Ciężko mi wymyślić jakieś minusy takiej współpracy. Myślę i mam nadzieję, że wszystkie strony były z niej zadowolone, a skoro coś można przypisać sobie sukces to czemu nie? Nie wiem tylko czy rozpoczną się następne mistrzostwa zanim skończymy kolejny pokój, hahaha. :D Jak nadarzy się okazja i zgramy się jeszcze kiedykolwiek z terminami, to jesteśmy na tak.


Świat Zagadek oferuje możliwość zmierzenia się z mistrzami - ponieważ uczestnicy nie przechodzili w grudniu całego scenariusza, a jedynie jego fragment, każda zainteresowana grupa będzie mogła poprosić Mistrza Gry o liczenie ich czasu do momentu, w którym rozgrywkę ukończyli finaliści oraz zestawienie ich wyniku z czasem mistrzów.
A o czym w ogóle jest ten pokój?
Wcielacie się w rolę dziennikarzy miejscowego brukowca. Musicie napisać artykuł, który powali naczelnego na kolana, to wasze być albo nie być. W miasteczku krąży legenda o tajemniczej krainie, postanawiacie więc zgłębić temat. Wiecie, że wiele o krainie możecie dowiedzieć się od Pana Ambrożego, jednak nie słynie on z otwartości, krótko mówiąc nic wam nie powie. Podczas jego nieobecności włamujecie się do jego domu aby zdobyć dowody na istnienie krainy i móc napisać artykuł, dzięki któremu zyskacie sławę.

Jeżeli macie ochotę zmierzyć się z czasem mistrzów lub nadrobić escape roomowe zaległości, możecie znaleźć swój termin i zarezerwować wizytę. Nie czekajcie dłużej!